Artyleria 155 mm: Próba nadążenia za ukraińskim frontem

Pociski 155 mm produkowane w Polsce

Amunicja 155 mm – królowa wojny pozycyjnej

Pociski artyleryjskie 155 mm są podstawą ognia zaporowego, niszczenia umocnień i walki kontrbateryjnej. To standardowy kaliber w NATO – kompatybilny z haubicami, takimi jak M777, Krab, PzH 2000 czy Caesar. Ich znaczenie wzrosło dramatycznie wraz z przekształceniem wojny w Ukrainie w statyczne starcia pozycyjne.

Zapotrzebowanie? Kolosalne. Ukraina zużywa od 5 000 do 7 000 sztuk dziennie. To nawet 2,1 mln rocznie – więcej niż świat był w stanie wyprodukować w 2022 roku.


USA – giganta trzeba było obudzić

Jeszcze w 2021 roku Stany Zjednoczone produkowały jedynie… 14 000 pocisków miesięcznie. Była to liczba odpowiadająca raczej spokojowi czasów zimnej wojny niż realiom XXI-wiecznego konfliktu.

Dopiero po agresji Rosji na Ukrainę Pentagon ruszył z ofensywą przemysłową. Dziś miesięczna produkcja wynosi ok. 40 000 sztuk, a do końca 2025 roku ma osiągnąć 100 000 miesięcznie, czyli ponad 1,2 miliona rocznie. Nowe linie produkcyjne uruchamiane są m.in. w Pensylwanii i Teksasie.

To nadal mniej niż potrzeby Ukrainy, ale pokazuje skalę reakcji.


Niemcy – Rheinmetall idzie na rekord

Choć Niemcy długo uchodzili za „śpiącego olbrzyma” europejskiej zbrojeniówki, sytuacja zaczęła się zmieniać. Rheinmetall – jeden z największych producentów amunicji w Europie – ogłosił, że jego produkcja amunicji 155 mm osiągnie 700 000 sztuk rocznie w 2025 roku, a do 2027 wzrośnie nawet do 1,1 miliona.

Nowe inwestycje w fabryki (jak ta w Unterlüß) mają przyspieszyć dostawy nie tylko dla Bundeswehry, ale i partnerów z NATO. Niemcy deklarują gotowość by stać się „arsenałem Europy” – choć wcześniej sami przez dekady wyzbywali się zapasów.


Polska – ofensywa zbrojeniowa PGZ

Polska jako jedno z najbardziej zaangażowanych państw w pomoc Ukrainie również włącza się w wyścig zbrojeniowy. W kwietniu ogłoszono, że Polska Grupa Zbrojeniowa otrzyma 2,4 miliarda złotych na inwestycje w produkcję amunicji 155 mm. Plan zakłada budowę trzech nowych zakładów, z docelową zdolnością produkcji 150 000 sztuk rocznie.

Co ważne – Polska nie tylko buduje kompetencje dla siebie, ale może w przyszłości być dostawcą dla całej wschodniej flanki NATO.


A Europa? Budzi się powoli, ale zdecydowanie

Europejski przemysł zbrojeniowy długo działał w trybie “just-in-time”. Produkcja była dostosowana do potrzeb pokojowych, często z outsourcingiem poza kontynent. Wojna zmusiła do zmiany logiki – teraz mówi się o magazynach strategicznych, produkcji rozproszonej, redukcji biurokracji zakupowej.

Unia Europejska uruchomiła m.in. program ASAP (Act in Support of Ammunition Production), który ma przyspieszyć dostawy pocisków artyleryjskich – także poprzez subsydiowanie prywatnych firm i kontrakty ramowe.

Ale nadal – brakuje koordynacji, szybkich decyzji politycznych i wspólnego planowania produkcji. Część krajów idzie własną drogą (np. Czechy organizują zakupy z pozaeuropejskich źródeł), inni stawiają na samowystarczalność.


Produkcja vs. zużycie

Zestawiając dane, widać jasno: nawet jeśli USA, Niemcy i Polska razem osiągną swoje cele produkcyjne (ok. 2,4 mln sztuk rocznie), to zaledwie wystarczy, by pokryć zużycie jednej tylko Ukrainy. Nie wspominając o potrzebach własnych armii NATO, które muszą odbudowywać zapasy.

KrajPlanowana produkcja rocznaRoczne zużycie Ukrainy
USA1 200 0002 100 000
Niemcy1 100 0002 100 000
Polska150 0002 100 000

Wojna na wyniszczenie logistyki

Wojna w Ukrainie pokazała, że XXI-wieczny konflikt nie tylko toczy się na frontach, ale i w fabrykach. Amunicja 155 mm to dziś zasób strategiczny na wagę złota i choć produkcja ruszyła, świat Zachodu nadal nie nadąża.

Europa próbuje się zbroić, ale czas działa na korzyść tych, którzy już mają gotowe linie produkcyjne, własne huty i dostawców. Polska – choć dopiero rozwija skrzydła – ma szansę dołączyć do grona kluczowych producentów. Kluczowe będą jednak czas, determinacja i mądre zarządzanie łańcuchem dostaw.

Przewijanie do góry